Dziewczyna do tańca i do różańca. Prawdziwe żywe srebro, które potrafiło zabawić, pocieszyć w chwilach strapienia, rozśmieszyć. Ewa była niezwykle uzdolniona aktorsko, co każdy, oglądający nasze studniówkowe przedstawienia, musiał przyznać. Jej umiejętność improwizacji, prowadzenia dialogu z widowni, powodowania zaskakujących sytuacji, doprowadziła niemal wszystkich do łez. Swego talentu jednak (a szkoda) nie wykorzystała. Dziś Ewa jest taką samą dziewczyną jak dawniej – wesołą, serdeczną, przyjacielską, choć lat i trosk, chociażby o trójkę dzieci, trochę przybyło.

[Dziennik Polski, 4 września 2003, artykuł Igi Michalec]

 Skomentuj

(jako temat wiadomości podaj imię osoby, której dotyczy komentarz!)