W tym "dzienniku obecności" brakuje jeszcze mnie - Igi. Miałam numer 11. Cóż można jednak powiedzieć o sobie...? Odnotowując obecność mogę chyba powiedzieć, że lata spędzone w naszej, "dwójkowej budzie", to czas naprawdę piękny. Oj, łza się w oku kręci. To tyle razem spędzonych godzin, tyle wspomnień...
[Dziennik Polski, 4 września 2003, artykuł Igi Michalec]
(jako temat wiadomości podaj imię osoby, której dotyczy komentarz!)