"Gabryś". Po raz ostatni widziałam go po maturze, gdy każdy z nas, wchodzący w dorosłe życie, miał głowy nabite młodzieńczymi planami. On i Szymek to klasowi indywidualiści, z którymi można było konie kraść. Nie wiem, czy w Pawle, którego drugą Ojczyzną od wielu lat są najprawdopodobniej Włochy, pozostało coś z tego klasowego buntownika w dobrym tego słowa znaczeniu. Człowieka niezależnego, mającego już wówczas w liceum swoje zdanie, nie stroniącego jednak od żartów. Gdy któryś z nauczycieli wyrwał go, nieprzygotowanego do odpowiedzi, potrafił tak sensownie ślizgać się po temacie, udzielać nad wyraz wyczerpujących odpowiedzi, że zawsze udawało mu się wyjść z opresji cało. Słowem spadał jak kot na cztery łapy.

[Dziennik Polski, 4 września 2003, artykuł Igi Michalec]

 Skomentuj

(jako temat wiadomości podaj imię osoby, której dotyczy komentarz!)