Na czele naszej rozszczebiotanej, nieprzystosowanej jeszcze do życia gromadki stanął w charakterze wychowawcy prof. Jacek Ogorzałek - polonista, sam ledwo po skończonych studiach uniwersyteckich. Dziś to już szanowny "pan profesor", który wychował paru olimpijczyków. Choć nieraz próbowaliśmy go wyprowadzić w pole to jednak nasze chwyty i zagrywki nie skutkowały. Byliśmy mu jednak wdzięczni, że zawsze walczył w gronie pedagogicznym o dobre imię naszej klasy. To dzięki niemu mieliśmy satysfakcję, że klasa humanistyczna "E" była jedną z najlepszych w szkole.

[Dziennik Polski, 4 września 2003, artykuł Igi Michalec]

 Skomentuj

(jako temat wiadomości podaj imię osoby, której dotyczy komentarz!)