Obiekt westchnień niejednej dziewczyny z klasy i szkoły. Zawsze najmodniejsza fryzura, czarujący uśmiech. Ulubieniec pewnej profesorki od matematyki. Razem z Pawłem sypali kawałami jak z rękawa. Wychodzili z założenia, że życie bez odrobiny fantazji i szaleństwa jest nudne. Szymek pięknie rysował. Przychodziło mu to z  niebywałą łatwością. Chłopak miał talent. Doradzaliśmy mu, by zdawał na Akademię Sztuk Pięknych. Nie wiem, co się z nim obecnie dzieje. Ponoć był w Krakowie barmanem i bramkarzem.

 [Dziennik Polski, 4 września 2003, artykuł Igi Michalec]

 Skomentuj

(jako temat wiadomości podaj imię osoby, której dotyczy komentarz!)